Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013

2014, please be good to me... 2013 rok w zdjęciach i nie tylko :)

Dzisiaj przychodzę do Was z moim podsumowaniem na szczęście kończącego się już 2013 roku :) 


Przede wszystkim - 28 czerwca postanowiłam w końcu po długich namysłach założyć tego oto bloga. Szczerze mówiąc nie myślałam, że tak mi się to spodoba ! I już w tym miejscu chciałam Wam podziękować. Za to że jesteście, że obserwujecie, komentujecie, odwiedzacie! Możecie wierzyć lub nie, ale każdy komentarz, każdy nowy like na Facebooku, każdy nowy obserwator sprawia mi ogromną radość i daje świadomość, że to co robię komuś się podoba, ma jakikolwiek sens i bardzo motywuje do dalszego blogowania - DZIĘKUJĘ !
Poza blogowaniem, rok 2013 był całkiem...ciekawym rokiem :) Były wzloty, upadki, ale dałam radę. Szkoła - czas wyboru rozszerzeń i tutaj totalna pomyłka z wyborem m.in. biologii (szkoda słów -.-). W tym roku też udało mi się wybrać na pierwszy koncert, taki z prawdziwego zdarzenia - cudowni Editors w MTP <3 No i też niesamowite, całkowicie nieprzemyślane spontaniczne wakacje - sporo się…

To Buy Or not To Buy ?...

Święta, święta i po świętach... Żyjecie ? :D
W tym roku byłam grzeczna i św.Mikołaj przyniósł mi dwa cudowne Essie pod choinkę <3 Niby sama je wybierałam i dobrze wiedziałam, że znajdę je pod choinką, ale wyobraźcie sobie moją radość jak w końcu wpadły w moje łapki ! Oczywiście, chwilę po odpakowaniu świąteczne (nieudane) mani poszło w niepamięć, a pierwszy Essiak poszedł w ruch. Od Wigilii siedzę i się nim zachwycam *.*

Ta piękność to To Buy Or Not To Buy z wiosennej kolekcji Navigate Her z 2012r. Piękna lila wypełniona błękitno-fioletowymshimmerem, który na paznokciu jest minimalnie widoczny. Kolor idealnie wpasowuje się w moją pastelową manię. Właśnie takie jasne kolorki najlepiej mi się ostatnio nosi :) Aplikacja jest cudowna! Pędzelek taki jak lubię - szerszy, płaski, delikatnie zaokrąglony. Konsystencja jest lejąca, ale nie brudzi skórek (ale malowałam w powietrzu dosłownie i gdzieś tam musiałam ciapnąć ) . Do całkowitego krycia potrzebowałam 3 cienkich warstw. Byłam na to pr…

Święta, święty czas tuz tuż... :D

Dzisiaj króciutko. Miałam wstawić zdjęcia świątecznych zdobień, ale żadne zdjęcie nie nadaje się do pokazania :( W każdym bądź razie ...
Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, zdrówka, szczęścia, spełnienia marzeń, góry prezentów pod choinką, smacznego karpia i miłej atmosfery przy wigilijnym stole ! :**
Ja mykam pomagać i się ogarnąć, a na ten czas zostawiam Wa, kochane, z moją ulubioną świąteczną nutą  LET IT SNOW (Editors)  (chciałam dać ładnie filmik ale jest jakiś bunt i pokazuje że filmu w YT nie ma. A jest ! ) i zdjęciem mojej pięknej choinki :)

Tak więc jeszcze raz - WESOŁYCH ŚWIAT!
Buziaki ;*

Ukochany Miyo Baby Blue w trochę kosmicznym wydaniu

Tak właściwie to nie nosiłam nigdy tego lakieru solo. Zawsze był bazą pod zdobienia i za każdym razem jak na niego spoglądam mam nowe pomysły na mani. Tym razem było tak samo... Zerknęłam na niego i stwierdziłam, że fajnie byłoby spróbować pastelowego galaxy. I w ten sposób powstało coś takiego:

Takie galaxy nigdy mi nie wyszło <3 Mani zebrał sporo komplementów (nawet mój ulubiony ratownik na pływalni [i były nauczyciel pływania] je pochwalił ;p ), a ja sama jestem z niego niesamowicie zadowolona !
Pozostałe mani na tej bazie to kwiatuszki i ostatnie zimowe mani , które możecie znaleźć również w zakładce Zdobienia :)
Teraz kilka słów o samym Baby Blue. Jest wyjątkowo łatwy do uchwycenia na zdjęciach, w realu ma właściwie taki sam kolor jak na zdjęciach. Piękny, delikatny błękit, który w zależności od światła jest troszkę bardziej intensywny lub pastelowy. Bardzo przyjemnie się nim operuje. Ma idealną konsystencję i standardowy pędzelek. Kryje dwoma warstwami, które wysychają dość …

Eveline miniMAX 829 + Life 46

Trzeci raz zabieram się do tej recenzji. Serio. Bo albo ze zdjęciami było coś nie tak i odpuszczałam, albo coś mi nie pasowało w moich wypocinach i dawałam sobie spokój. Ale nareszcie i chce mi się pisać i mam w miarę ogarnięte zdjęcia :P
Nie wiem czy pamiętacie, ale w październikowym podsumowaniu wspominałam Wam o tym lakierze. Miał być to prezent dla babci, ale ta postanowiła pozostać wierna różowi do frencha i tym sposobem ja go przygarnęłam. To był ten jeden raz, kiedy w duchu cieszyłam się, że mój prezent się nie spodobał :D

Jak w moich pozostałych 2 miniMAXach, podoba mi się w nim absolutnie wszystko ! Przede wszystkim kolor. Tutaj w sztucznym świetle to nudziak, ale w świetle dziennym wpada nawet troszkę w brzoskwiniowe tony. Zupełnie mi to nie przeszkadza, nawet wtedy jest cudowny <3 Malowanie nim to czysta przyjemność! Ma delikatną lekko lejącą konsystencję, która w połączeniu ze standardowym pędzelkiem (za którym ja osobiście nie przepadam, ale daje radę ) pozwala precyz…

Moje pierwsze zimowe mani

Notkę już miałam napisaną, wystarczyło tylko dodać zdjecia. Dzisiaj wchodzę w listę postów, a tu żadnej wersji roboczej ni ma ! Ugghhh .. No to jeszcze raz ;)

Te, które śledząmój profil na Facebooku to zdobienie już widziały, ale tak mi się spodobało, że postanowiłam poświęcić mu osobną notkę razem z tutorialem, mam nadzieję, że się przyda . Niestety to mani nie wytrzymało u mnie za długo (niecałe 2 dni), bo ułamałam 1 paznokcia (na szczęście prawa ręka i nie aż tak drastycznie jak z początku myślałam bo na jakieś 1/3 długości), a z reszty z jakiegoś powodu zlazło całymi płatami, ale i tak się nim zachwycałam !   Swoją drogą, robiąc to mani przypomniałam sobie jak bardzo podoba mi się MIYO Baby Blue (baza)! Mam ostatnio chrapkę na pastele (a i tak mimo wszystko pomalowałam dzisiaj paznokcie ciemnym piskiem xd), a ten się idealnie nadaje ! + wiem że pod choinką wylądują dwa pastelowe Essie, więc same rozumiecie :D


Do wykonania potrzeba: - kolor bazowy - błękit - MIYO Nailed It! Baby Bl…

Kolejny piaskowy post, czyli Wibo WOW Sand Effect 02

Ten o tutaj to mój jedyny matowy piaskowy kolega. Cała reszta to brokaty <3 Zdjęcia zalegają mi na dysku już prawie miesiąc i dopiero się zebrałam, żeby skrobnąć o nim kilka słów, chociaż i tak pewnie widziałyście go na innych blogach...

Na niektórych zdjęciach wyszedł nieco szarawo jednak w rzeczywistości jest beżowobrązowy. Wygląda troszkę jak taki prawdziwy piach albo błotko, ale prezentuje się naprawdę fajnie i bardzo przyjemnie się go nosi. Maluje też. Pędzelek ma wąski, okrągły prosty, czyli taki jak w piaskach lubię najbardziej :) Konsystencję ma raczej gęstawą, ale nie przeszkadza to w aplikacji. Generalnie to już pierwsza warstwa ładnie kryje, ale dla głębszego efektu piasku ja daję dwie. Z resztą przy jednej moje długaśne (jak na mnie) końcówki prześwitują... Schnie ekspresowo. Ze zmywaniem nie ma tragedii, trzeba troszku mocniej przycisnąć wacik i gotowe ! Bez bazy (i topu oczywiście) trzyma się 2-3 dni bez jakoś tragicznie przetartych końcówek, odpryski się nie zdarzył…

Miłość ma Celebrity Bash przyozdobiona puszkiem Wibo

Od dłuższego czasu lakiery Rimmela z serii Salon PRO to było moje chciejstwo, które nareszcie spełniłam podczas pamiętnej Rossmannowej przeceny -40%. Długo się zastanawiałam nad wyborem koloru i w końcu padło na klasyczne bordo/czerwień i to był strzał w 10 ! Malowałam nim paznokcie już ze 3 razy i za każdym jestem nim tak samo, a może jeszcze bardziej, oczarowana. Jest idealny !!

Malowanie paznokci tym lakierem to istna przyjemność! Ma szeroki, płaski, zaokrąglony pędzelek, czyli taki jaki Aga lubi najbardziej. Krycie... Jeśli ktoś nie jest zbytnio wymagający to jedna warstwa mu powinna wystarczyć, ja jednak dla podkreślenia koloru i pełnego krycia (przy jednej warstwie mam delikatne prześwity) daję drugą warstwę. Całkiem szybko schnie i pozostawia ładny połysk. Niby się błyszczy, mieni i w ogóle, ale na pierwszych zdjęciach tego w ogóle nie widać (smuteczek :( ). A! Jeśli chodzi o sam kolor... Celebrity Bash to ogólnie rzecz biorąc bordo, ale w zależności od światła staje się inten…

Różowo mi z Cairuo i gradientem

Nie wiem co się ze mną stało, że kupiłam różowy topper. I nałożyłam go na różowy gradient... Nie przepadam za tym kolorem, ale czasem mam takie 'trzaski' że po niego sięgam ;)


Ten topper kupiłam za jednym zamachem razem z wielokolorowym kolegą w chińskim markecie, za jakieś 3 zł od sztuki. Tylko popatrzcie jakie słodkie mają zakrętki ! Tak stały na tej półce, patrzyły się z tymi słodkimi minkami i piszczały "weź mnie! weź mnie !" - no i wzięłam :D I póki co wypróbowałam ten jaśniejszy, bo dalej nie mam pomysłu z jaką bazą użyć tego drugiego...



Za śmieszne 3 zł mamy 8 ml pięknego toppera składającego się z białych i bladoróżowych heksów, kropeczek i nitek zatopionych w bezbarwnej bazie. Wyposażony jest w wygodny, kwadratowy, spłaszczony pędzelek przymocowany do ślicznej uśmiechniętej główki. Taka zakrętka jest troszkę nieporęczna, ale jakoś daje rade :) Nie powiem Wam ile zajmuje mu wysychanie, bo automatycznie pokryłam go Turbo Dry. Konsystencję ma gęstawą, przez co…