Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

Róż. I już !

Ajjj ! Tyle różu chyba nigdy nie miałam na paznokciach :D To mani bardzo fajnie się nosiło. Krótko, ale bardzo fajnie :) Nie wytrzymało dwóch dni, bo odmoczyło się na basenie i zdarłam je całymi płatami, ale wolałam poświęcić mani niż później czas i nerwy na zmywanie .

Z początku miał być sam gradient, ale koniec końców przejście nie było tak idealnie jak chciałam, więc dałam na wszystko topper.


Do wykonania użyłam: -MIYO Bubblegum -Wibo 395 -Life 21




Jak Wam się podoba ? :)
Pssst... Wiosna będzie u mnie chyba pod znakiem ombre. Ciągle mam pomysły, co chwila coś ciapię :3 Gradientowa mania !! ♥

Biorę udział w konkursie Nailpolis :) Jeśli chcecie zobaczyć co zmalowałam i może zagłosować to zapraszam TUTAJ :)

Oficjalnie polubiłam się z rózem ! MIYO Bubblegum ♥

I to nie ciemnym. Nie przykurzonym. Nie wpadającym w inne kolory. Tylko różem, że tak powiem 'z krwi i kości'. Perfidnym. Cukierkowym. Jasnym. W stylu lalki Barbie. Uciekałam przed nim, unikałam. Niesłusznie. Jak zobaczyłam jak wygląda na paznokciach - z miejsca się zakochałam ! I mam ochotę na więcej ♥

Nazwa: MIYO Nailed It! no.19 Bubblegum Dostępność: niesieciowe drogerie, strona producenta Cena: 4,99 Pojemność: 8ml

Wykończenie: kremowe
Kolor: czysty, kremowy róż. I już ;)
Pędzelek: prosty, okrągły, trochę krótki. Ale wygodny :P
Konsystencja: lekko lejąca. Sprawia trochę kłopotów przy aplikacji, bo nie zawsze uda się równomiernie nałożyć i  tworzy smugi.
Krycie: właśnie przez to smużenie potrzebowałam 3 warstw, żeby wszystko ładnie wyrównać.
Schnięcie: całkiem przyzwoite, ale szału nie ma. Schnie na bardzo ładny połysk.
Trwałość: ciężko powiedzieć, bo nie zostawiłam go solo. Nie byłabym sobą  gdybym czegoś nie naciapała. Ale to w następnym poście :)




Niesamowicie mi się podoba to jak w…

Skórzany (?) Claire's

Tego gagatka mam już jakieś pół roku, często do niego wracałam, ale nigdy jakoś nie mogłam się zebrać, żeby go obfocić :) Aż w końcu się w weekend zebrałam i nadrobiłam zaległości ;)



Nazwa: Claire's Leather (?) W internetach ani na buteleczce nie mogę doszukać jakiegokolwiek oznaczenia Dostępność: sklepy Claire's Pojemność: Cena: ok. 13 zł. Ja na wyprzedarzy capnęłam go za 4zł :)

Wykończenie: leather - skórzane ? Hmmm... Mi to średnio skórę przypomina. Jak dla mnie to bardziej w stronę piasku :) Kolor: bordo Pędzelek: prosty, płaski i dosyć szeroki Konsystencja: nie jest lejąca, ale też nie za gęsta. Taka ot w sam raz. Krycie: Już 1 warstwa wygląda przyzwoicie, jednak dwie dają wyrazisty kolor i ładną teksturkę Schnięcie: na "gołym" paznokciu - ekspresowe. Dlatego właśnie jest jednym z moich tzw awaryjnych lakierów :) Trwałość: tu nie powala... Nosiłam go całą sobotę i niestety końcówki nie wytrzymały starcia ze sprzątaniem :( Zmywanie: bezproblemowe♥



Co o nim myślicie ? Jak mów…

(prawie) Wszystko co kocham w jednym mani ! ♥[dużo zdjęć]

Prawie, bo nie udało mi się tu wcisnąć glitteru :D Ale są pastelowe kolory, są kropcie i są różyczki, które uwielbiam !!! ♥



Bez bicia przyznam się, że do tego połączenia zainspirowało mnie ... pudełko chusteczek ! Cały weekend siedziałam zakatarzona w domu, nie rozstaję się z tym pudełkiem i tak jakoś mnie natchnęło :)

Żałuję, że najpierw nie zrobiłam kropek, a dopiero potem różyczek, bo wyglądałoby to znacznie lepiej. Nie mniej jednak podoba mi się ! Mimo, że różyczki nie wyszły jakoś szczególnie ładnie to i tak uważam, że to jedno z niewielu mani <włączając malowanie samym kolorem> jakie mi ostatnio jako tako wyszło więc wena chyba wróciła :3


Tutorial do różyczek znajdziecie TUTAJ


Przepraszam za moją ostatnią słabą aktywność, ale ostatnio nie miałam kompletnie głowy ani czasu na blogowanie czy nawet malowanie paznokci <tu w sumie kwestia totalnego braku pomysłu i weny >. No i przyznam - nie mam co publikować! Mam może ze dwa lakiery zeswatchowane i nic więcej... Ale obiec…

Sally Hansen Black Out, czyli czerń prawie idealna!

Nie jestem w stanie powiedzieć ile buteleczek czerni zużyłam. Na pewno były przynajmniej po dwa z MIYO, Miss Sporty, Essence <które były naprawdę cudowne ♥> i coś z Vipery by się po drodze znalazło... Tą czerń dostałam od brata pod choinkę <chociaż wiem, że to Mamie przypadła wyprawa do drogerii> i miałam nadzieję na wielką miłość jednak z czasem okazało się, że moim ideałem i tak pozostanie Essence :) Co nie znaczy, że Black Out jest totalną klapą ! :) Nazwa: Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear 370 Black Out Dostępność: Natura, Super-Pharm, niektóre Rossmanny Cena: ok. 20 zł Pojemność: 11,8 ml

Wykończenie: kremowe Kolor: co tu dużo mówić - klasyczna, kremowa czerń ♥ Pędzelek: za długi ! Tak długiego pędzla jeszcze nie miałam! Ma szczęście, że jest płaski :P Ta długość przeszkadza mi trochę w malowaniu moich paznokci, ale malując nim na czyichś pazurkach sprawował się całkiem nieźle! Konsystencja: rzadka, lejąca. Co jednak nie znaczy że jest zła. Wygodnie się maluje, nie rozle…

Magiczny Essie Sexy Divide ♥

Wszystkiego najlepszego, Kobietki !! <3
Moja miłość do Essie kwitnie ! ♥ Mam w pudle dopiero 3 maleństwa tej marki, ale jedno kocham bardziej od drugiego. Wiec chyba łatwo jest wyobrazić sobie moją radość kiedy w prezencie od przyjaciółki dostałam jedną z tych uroczych buteleczek ! Ola trafiła świetnie w mój gust i jednocześnie sprawiła mi pierwszego niepastelowego Essia ♥ Chciałam Wam go pokazać zaraz po tym jak pierwszy raz pomalowałam nim pazurki, ale mój aparat niestety nie pała taką miłością do fioletów jak ja. So... Zapraszam na post !

Nazwa: Essie Sexy Divide Dostępność: Douglas, Super-Pharm, Hebe, internet Cena: ok. 30-35zł, w internecie oczywiście taniej Pojemność: 13,5 ml


Wykończenie: shimmer/metalic Kolor: piękny ciemny fiolet, który w słońcu niesamowicie się mieni - niestety zdjęcia kompletnie nie wyszły ... Na szczęście odrobinę tego efektu udało mi się uzyskać w świetle sztucznym :) Pędzelek: mój ulubiony - szerszy, płaski, zaokrąglony Konsystencja: lekko lejąca, świetnie ws…

Szaraczek Lovely #98

Dzisiaj coś spokojniejszego - szaraczek od Lovely :)

Nazwa: Lovely Classic Polish 98
Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 6zł
Pojemność: 8ml


Wykończenie: shimmer
Kolor: szary, trochę betonowy, wypełniony pięknie mieniącym się złotym shimmerem. Jednak ja się średnio z tym lakierem czułam. Za to Mama go bardzo lubi :)
Pędzelek: szerszy, płaski, prosto ścięty Konsystencja: gęstawa tzn. nielejąca, ale glutem też nie jest :)
Krycie: 2 warstwy. Chociaż przyłapałam się na tym, że na jednym paznokciu prawej ręki dałam tylko 1 i też było spoko :>
Schnięcie: w kwestii schnięcia nie ufam lakierom Lovely więc od razu sięgnęłam po Turbo Dry :)
Trwałość: nosiłam go tylko jeden dzień, ale nic z nim nie było. U Mamy, z tego co wiem, trzyma się ok. 3 dni
Zmywanie: bezproblemowe.



Podsumowując - kolor jest ładny, wykończenie też, ale jakoś szczególnie mnie nie zachwycił . Ot, taki zwyklaczek :)

BrokatoweLOVE z My Secret Confetti Game ♥ [dużo zdjęć]

Już wiecie z postu z Maybeline Polka Dotts, że brokat w kolorowej bazie skradł moje serducho. Tak więc gdy podczas sobotniej wizyty w Naturze stał taki z My Secret opatrzony czerwoną naklejką przeceny to, wiedziona chęcią kupienia kolejnych cudaków jak Rainforest Canopy i <nie ukrywam> przeceną, musiałam go wziąć ! Miałam dylemat między białym a niebieskim, ale ostatecznie padło na tego pierwszego. Ale po niebieskiego pewnie też wrócę :D 

Nazwa: My Secret Confetti 176 Game Dostępność: Natura Cena: ok 8zł. W promocji 4,49 :) Pojemność: 10ml

Wykończenie: glitter Kolor/zawartość: bazą jest lekko perłowa biel (jej perłowe oblicze widoczne tylko podczas malowania) wypakowana niebieskimi, pomarańczowymi, złotymi miniheksami. Pędzelek: płaski, szerszy, prosto ścięty <zdjęcie!> Konsystencja: gęstawa przez ilość drobin. Jednak bez problemu rozprowadza się po paznokciu Krycie: 2 warstwy. Czytając recenzje widziałam info że 3 to minimum, a tu proszę - 2 warstwy i jest pięknie ! Schnięcie: szy…

Lutowe grzeszki i nie tylko

Dobrze, że ten miesiąc się już skończył... Jakiś taki niemrawy był, mimo że przez dwa ostatnie tygodnie miałam podejrzanie dobry humor... :)

Razem z lutym zaczęłam ferie. Ferie = wyjazd. Wyjazd = połamane paznokcie. Połamane paznokcie = zerujemy! W zeszłym miesiącu postanowiłam moim pazurkom zrobić kilkudniowy detoks od malowania korzystając z tego, że są krótkie i nie wyglądają wcale tak źle solo. Miał być tydzień, skończyło się na 5 dniach <kolejny przykład na moją słabą wolę> . Jednak w tym czasie postawiłam na intensywne nawilżanie. Traktowałam dłonie maścią ochronną z wit. A zwracając szczególną uwagę na skórki, balsamem d'Olive i kremem z Ziaji. Samą płytkę traktowałam wybielaczem Miss Sporty, który spełnił swoją rolę. Potraktowałam je również polerką, czego od dawna nie robiłam. Teraz są ładniutkie, rozjaśnione i gładkie :) 
A teraz tytułowe grzeszki ! Tak, miałam nie kupować, ale no jakoś tak samo wyszło ;) Na szczęście sponsorem jest w części Mama, która chyba też …